Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (22/2019)


Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy  Rytu Rzymskiego w Bytomiu (22/2019)
3 czerwca 2019

Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (22/2019)

 

Dla tych z Państwa, którzy nie mieli możliwości otrzymać papierowego wydania naszego informatora, publikujemy zawarte w nim teksty. Informator można pobrać także w wersji elektronicznej ⇒ informator numer 22/2019.

 

 

O skuteczności modlitwy cz.2.

W Monachium zachorował śmiertelnie pewien adwokat. Umierającym zaopiekował się jego szwagier, lekarz, gorliwy katolik. Widząc, że lekarstwa nic mu już nie pomogą, że nie ma dla niego ratunku, wezwał do chorego księdza. Adwokat przyjął księdza słowami: Księże proboszczu, szkoda zabiegów, bo ja byłem i jestem niewierzącym i takim chcę umrzeć. Proboszcz nie dał jednak za wygraną, udał się do pobliskiej ochronki, opowiedział dzieciom o tym zatwardziałym grzeszniku i prosił, aby siostry wraz z dziećmi odprawiły nowennę o nawrócenie chorego. W czasie nowenny odwiedził chorego, ale z tym samym skutkiem, jak za pierwszym razem. Dzieci, módlcie się lepiej, was Bóg wysłucha, bo tu chodzi o zbawienie duszy tego biednego, zaślepionego człowieka. Dzieci zdwoiły gorliwość. Do modlitw dodały spowiedzie, Komunie i różne umartwienia w jedzeniu i zabawach, spoczynku i pracy. Przyszedł już siódmy dzień i ósmy, ale dzieci nie tracą nadziei, wiedzą, że ich Bóg wysłucha, bo o dobrą rzecz przecie proszą. I oto w ostatnim dniu nowenny lekarz telefonuje do księdza i zawiadamia go, że chory prosi, aby czem prędzej przybył i przygotował go na śmierć. Proboszcz spieszy i ku zdziwieniu słyszy z ust umierającego: Zmieniłem zdanie. Dziś chcę się wyspowiadać, a jutro przyjmę Komunję św. Wielka to była radość dla proboszcza i dzieci. ONE TO SWOJEMI MODLITWAMI URATOWAŁY DUSZĘ OD POTĘPIENIA WIECZNEGO. Ufały mocno, wierzyły, że je Bóg wysłucha, a zamiast tracić nadzieję, z dniem każdym coraz mocniej, coraz natarczywiej błagały Go o tę łaskę, aż Bóg się zmiłował i wysłuchał ich prośby.

Módl się i ty, dziecko drogie, z taką ufnością, z taką wiarą, a i ciebie Bóg wysłucha. Nie myśl jednak, że zawsze wysłucha cię od razu. O nie! Nieraz trzeba długo i wytrwale prosić. Bywało, że dopiero po latach kilku a nawet kilkunastu dał się Bóg ubłagać, sprawił, o co Go proszono. Tak było przecie ze św. Moniką, która 18 lat modliła się o nawrócenie swego syna Augustyna. Ale też wielki był skutek tej modlitwy. Nie tylko się nawrócił, ale wielkim świętym został.

Ale to jeszcze nie wszystko, co można powiedzieć o dobrej modlitwie. Aby naszej modlitwie już nic nie brakowało, trzeba jeszcze jednej rzeczy – trzeba się modlić z PODDANIEM SIĘ WOLI BOŻEJ. Tak modlił się Pan Jezus w Ogrójcu przed swoją męką: Ojcze, wszystko Tobie jest możliwe, oddal ode Mnie ten kielich; lecz nie co ja chcę, ale co Ty (Mk. 14,36). Widzicie, że nawet sam Pan Jezus, kiedy prosił Ojca swego, nie upierał się, nie zmuszał swego Ojca, bo wiedział, że Ojciec wybierze to, co będzie lepsze. I tak się stało. Ojciec Niebieski wybrał, aby Pan Jezus umarł za nas i Niebo nam otworzył.

I my się nie upierajmy, ale poddajmy się woli Bożej. Prośmy, błagajmy, módlmy się gorąco o to, czego nam potrzeba, ale jeżeli nam tego P. Bóg nie da, nie obrażajmy się, nie gniewajmy się na Niego, bo On lepiej wie, co nam jest potrzebne. A tak jest dobry, że nawet wtenczas, kiedy nie może nam dać, o co Go prosimy, daje zawsze inną łaskę, często jeszcze większą.

Było to w czasie rewolucji we Francji. W Paryżu do więzienia Bastylji wtrącono młodego kapłana Ludwika Barat. Gdy się o tem dowiedziała rodzina, zmartwiła się bardzo. Matka po całych dniach płakała, tak, że obawiano się, aby z żalu rozumu nie straciła. Najmłodsze dziecko, Zosia, musiała pocieszać biedną matkę i ojca. Nieraz i Zosi zdawało się, że jej serce pęknie, wiedziała bowiem, w jakim niebezpieczeństwie znajduje się jej umiłowany braciszek. Wiedziała, że codziennie z więzienia wyprowadzano więźniów na ścięcie. Wrogowie Boga i Kościoła nie znali litości. Do kogóż więc pójdzie po ratunek? Do Boga Wszechmocnego i Matki Najświętszej. Zosia kilka razy dziennie klękała przed ołtarzykiem N. S. Jezusowego i gorąco się modliła o uwolnienie brata.

Ona przecież tak bardzo tego pragnęła! Ale wiedziała też, że nie można Bogu nakazywać, więc tak kończyła swoją modlitwę: Trudno się nam obejść bez braciszka, ale jeżeli Ty, Jezu, chcesz go mieć w Niebie, to weź go, my nie będziemy Tobie się sprzeciwiać. Podobnie modlili się rodzice. Taka modlitwa podobała się Bogu. Nie zabrał młodego kapłana, lecz ochraniał go cudownie.

Ks. Ludwik Barat, kiedy jeszcze był na wolności, oddał wielką przysługę pewnemu urzędnikowi, który w więzieniu wypisywał nazwiska skazanych na śmierć. Ten się teraz odwdzięczył. Nie jeden raz dyktowano mu nazwisko ks. Ludwika między tymi, którzy mieli iść na ścięcie, ale ów urzędnik udawał, że nie słyszy i nie wpisywał nazwiska na czarnej tablicy. Tak było do końca rewolucji. Brata Zosi wypuszczono na wolność – modlitwa została wysłuchana. I ty módl się tak, jak czyniła to Zosia. A wiesz, co z nią samą później się stało? Tyle łask uprosiła sobie u Boga, że świętą została – bo chciała dobrze się modlić i pilnie o to się starała.

Oto nauczyłem was, jak się modlić należy, aby modlitwy wasze miłe były Bogu i skuteczne. Pamiętajcie, że każda dobra modlitwa musi być z UWAGĄ, UFNOŚCIĄ, WYTRWAŁOŚCIĄ i PODDANIEM SIĘ WOLI BOŻEJ. Zbliżajcie się więc często do Boga, rozmawiajcie z Nim na modlitwie, a wszystko sobie uprosicie. Amen.

Ks. Jan Grabowski Egzorty niedzielne i świąteczne, 1938 r.

Pamiętajmy, że modlitwa nasza nie będzie miała u Boga żadnego znaczenia, jeśli nie będzie złączona z pokutą i poprawą życia.
Ks. Michał Kuźniarski.

 

Redakcja / kontakt: redakcjalaudeturiesuschristus@gmail.com

« wróć