Prawda ostoją życia.


Prawda ostoją życia.
4 sierpnia 2020

Prawda ostoją życia.

 

Na niedzielę X po Świątkach.
Prawda ostoją życia.

„Bo owoc światłości jest w sprawiedliwości i prawdzie.” (Ef.5, 9.)

„Dwoje ludzi wstąpiło do kościoła, aby się modlić; jeden faryzeusz a drugi celnik”; w hardej postawie, pełen pychy stoi w kościele faryzeusz a modlitwa jego jest raczej przechwalaniem się z urojonych cnót, aniżeli rozmową z Bogiem. Aby tem więcej uwydatnić grzeszne jego i bezbożne zachowanie się, przeciwstawia mu Chrystus Pan pokornego celnika.

Nie po raz pierwszy występuje Chrystus Pan w Swych naukach ostro przeciwko faryzeuszom. Mimo, że wypełniali oni jak najściślej zakon Mojżeszowy, że pościli surowo, dawali jałmużnę, chodzili do kościoła, często i bardzo ostro występuje Pan Jezus przeciw nim.

W nauce na górze wskazuje na nich przed tysiączną rzeszą i powiada: „jeżeli nie będzie obfitowała sprawiedliwość wasza więcej niż faryzeuszów, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego” (Mat. 5, 20.), na innem miejscu nazywa ich Pan Jezus: „grobami pobielanemi” , które na zewnątrz są piękne a wewnątrz pełne zgnilizny; to znowu nazywa ich „plemieniem jaszczurczem”.

Nie dziwna to rzecz; ten Chrystus Pan, tak pełen miłości nawet dla jawnych grzeszników, nie mający słów potępienia nawet dla Judasza, którego nazywa do ostatniej chwili przyjacielem, ten słodki Jezus, który dla wszystkich ma tylko słowa słodyczy i dobroci, ten dobry Jezus tak twardo wyraża się o faryzeuszach. Musi w tem tkwić jakaś głęboka przyczyna.

Faryzeuszowie stanowili osobną sektę w życiu religii żydowskiej; liczba ich dochodziła według świadectwa współczesnych do 23 000 a między swoimi zwolennikami mieli bardzo wielu kapłanów i uczonych pisma; wpływ ich na ówczesne życie religijne wśród żydów był możny.

Chrystus Pan, choć budował gmach swej nauki na fundamencie religji żydowskiej, często przeciwstawiał naukę swą nauce faryzeuszów. Nauka faryzeuszów była bowiem nieomal na każdym kroku przeciwstawieniem nauki Jezusowej. Główną sprężyną nauki faryzeuszów była niepomierna pycha, pokora zaś była fundamentem nauki Chrystusowej. Główną cechą nauki Chrystusowej była prawda, prostota i szczerość, znamieniem nauki faryzeuszów zaś obłuda i kłamstwo.

Charakterystyczną cechą faryzeuszów było zewnętrzne zachowanie przepisów religijnych aż do skrupulatności, bez odpowiedniego wewnętrznego przekonania. Modlili się, pościli, dawali jałmużnę, ale ich wewnętrzne usposobienie odbiegało daleko od zewnętrznych praktyk; postępowaniem swem mogli w błąd wprowadzić ludzi, lecz nie Pana Boga; bo Bóg na dusze patrzy, we wnętrznościach czyta, serce przenika a ponieważ uczynki ich nie płynęły z serca i nie odpowiadały usposobieniu duszy, dlatego nazywa ich Pan Jezus obłudnikami, grobami pobielanemi.

Bóg nie patrzy na uczynki i nie słucha na słowa, ale patrzy na serce z jakiego płyną. „Lud ten – tak żali się Bóg – ustami mnie chwali, serce zaś ich dalekie jest ode mnie” (Mat. 15, 8.), „albowiem jeżeli jest ochotna wola, wedle tego, co ma, jest przyjemna, nie wedle tego, czego nie ma” (2. Kor. 8, 12.). Bóg nie patrzy na wielkość darów naszych, lecz na wielkość miłości naszej.

W Świątyni Jerozolimskiej siedzi Zbawiciel i patrzy na ofiary, które tam składano i przyszła niewiasta, biedna wdowa, która położyła grosz a jednak Pan Jezus powiada: „zaprawdę, powiadam wam, iż ta uboga wdowa więcej włożyła, niźli wszyscy, którzy kładli do skarbu” (Mar. 12, 43.), bo z serca pobożnego dała.

Bóg tak dalece patrzy na serce, że często wola starczy za uczynek; przecież czytamy w księdze Mojżesza, że Bogu przyjemna była ofiara Abrahama, choć ją sercem tylko a nie uczynkiem spełnił. Lecz nie zawsze zadawalnie się Bóg wolą szczerą, żąda od nas uczynków, uczynki wynagradza; lecz tylko te uczynki kładzie na szalę zasług, które z serca pochodzą „albowiem gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twe” (Mat. 6, 21.); „chociaż tedy jecie, choć pijecie, choć co innego czynicie, wszystko ku chwale Bożej czynicie” (I. Kor. 31.).

Uczynki nasze wszystkie, tak dobre jak nawet obojętne winny być zewnętrznym objawem tego, co się dzieje w sercu; praktyki nasze religijne winny być odzwierciedleniem duszy, winny w duszy i w sercu mieć swą przyczynę i winny stać do wewnętrznego usposobienia naszego w stosunku skutku do przyczyny.

Tylko wtenczas przedstawia się człowiek jako prawda, tylko wtenczas ma człowiek swą wartość wewnętrzną i człowiek cały, dusza i ciało, uczynki i intencje przedstawia się jako harmonijna całość; wtenczas szczerością staje się człowiek przyjemny Bogu, miły ludziom a w sobie spokojny i zadowolony.

„Nauczycielu – mówią uczniowie z Herodjany, posłani do Jezusa – wiemy, iżeś prawdziwy i drogi Bożej w prawdzie nauczasz a nie dbasz na nikogo, albowiem nie oglądasz się na osobę ludzką” (Mat. 32, 16.). Ta prawdziwość, która polega na zgodzie słów i uczynków z sercem, z usposobieniem, to wielka, podstawowa cnota życia i współżycia; na niej polega wartość człowieka i uczciwość społeczna, ona jest podstawą społeczności ludzkiej, bo od niej zależne wierność, bezpieczeństwo, spokój i porządek społeczny. Gdzie nie ma tej prawdy w życiu i postępowaniu, tam nie ma szczerości, tam kłamstwo, obłuda, oszukaństwo i podstęp, tam podcięte filary życia społecznego, tam rozpoczyna się zgnilizna moralna i upadek rodzin, społeczeństw i państw.

Dlatego to z takim naciskiem naucza Apostół narodów cnoty prawdziwości, mówiąc: „przetoż złożywszy kłamstwo, mówcie każdy prawdę z bliźnim swym, bo jesteście członkami jeden drugiego” (Efez. 4, 25.); i tę właśnie cnotę nazywa obok dobroci i sprawiedliwości owocem światła w przeciwstawieniu do uczynków ciemności; „bo owoc światłości jest we wszelakiej dobrotliwości i sprawiedliwości i prawdzie” (Efez. 5, 9.); „niechaj mowa wasza będzie: jest, jest, nie, nie a co nad to więcej jest, od złego jest” (Mat. 5, 37.).

Bóg prawdą jest a kto boży chce być, w prawdzie żyć powinien; Jam jest droga, światło i prawda, mówi Chrystus Pan; nie może być uczniem Jezusowym ten, którego życie całe jest kłamstwem i obłudą; źle jest kłamać słowem, lecz gorzej kłamać życiem całem; „bo lepszy jest złodziej – mówi mędrzec Pański – od męża ustawicznie kłamiącego” (Mądr. Syr. 19, 27.).

Jeśli już „obrzydły jest, kto wykrętnie mówi i wszystkiego mu brakować będzie” (Mądr. Syr. 37, 23.), o ile obrzydliwsze jest życie, które kłamstwem jest, gdy uczynki kłam zadają sercu i wewnętrznemu usposobieniu.   Jak piękne jest życie, które jest prawdą, gdzie wnętrze człowieka w zgodzie żyje z zewnętrznemi jego uczynkami.

Przypatrzmy się takim ludziom, u których uczynki odpowiadają wewnętrznemu usposobieniu. Tam przed Najświętszym Sakramentem klęczy dziewica; wiara gorąca i szczera odtwarza w sercu obraz wielkiego i dobrego Boga; wiara budzi nadzieje a nadzieja zapala pochodnię miłości a miłość znajduje wyraz w modlitwie; wznosi się serce do Boga; oko, ręce i twarz przybierają wyraz gorącej modlitwy, zachwytu; cała postawa zamodlonej, przeniesionej w wyższe sfery dziewicy, czyż to nie świetne odzwierciedlenie duszy i serca.

Tam znowu jałmużnę daje człowiek; biedak do niego wyciąga ręce, biedak w imię Boga usta otwiera i prosi; coście jednemu z tych maluczkich uczynili, mówi do duszy sam Chrystus Pan, mnieście uczynili; dla Jezusa daje jałmużnę człowiek, bo wie, że nie bliźniemu, ale Bogu daje a bliźniemu daje dla Boga; ta jałmużna z serca pochodzi; ten datek, choćby był najmniejszy, wielki jest przez miłość ku Bogu.

A teraz przypatrzmy się ludziom, u których uczynki nie odpowiadają wewnętrznemu usposobieniu, u których zewnętrzne zachowanie się kłam zadaje sercu. Tam przed ołtarzem klęczy oblubienica; za chwilę ma przyjąć Sakrament małżeństwa; biała sukienka oznaczająca niewinność duszy zdobi jej ciało, w ręku bukiet białych lilij, symbol czystości serca, na skroniach wianek, znak dziewictwa i świętości a jednak wszystko to kłamstwo i obłuda, bo serce dawno splugawione, dusza może nawet nie oczyszczona należycie w Sakramencie Pokuty.

Tam znowu klęczy w kościele człowiek; książkę do nabożeństwa trzyma w ręku, zdaje się, że dusza jego gorliwie zbiera słodycz modlitwy ze stronic pobożnej książki a jednak duch jego buja poza kościołem, przeżywa wspomnienia minionych chwil doczesnej, ziemskiej radości lub obarczony troskami codziennych obowiązków, zajęty kłopotami o chleb powszedni; postawa jego i zachowanie się, uczynki zewnętrzne kłam zadają wnętrzu duszy; może modli się: „odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” a w sercu nienawiść, zazdrość ku bliźniemu; daje jałmużnę, ale dając, myśli o sobie, o własnej chwalbie, o tem, by świat i ludzie chwalili jego miłosierdzie.

Uczynek każdy jest odzwierciedleniem duszy; patrząc na uczynki, poznajesz z nich wnętrze duszy człowieka; z uczynków jak z książki czytamy wewnętrzne usposobienie tylko warjat śmieje się, choć smutny; radość i smutek odbija się na twarzy; twarz jest zwierciadłem duszy; jeżeli słyszę człowieka, który miota klątwy, czytam w duszy jego gniew; gdy widzę człowieka modlącego się, winienem czytać w duszy jego wiarę, nadzieję, miłość ku Bogu.

Starajmy się o to, by uczynki nasze i całe nasze zewnętrzne postępowanie zgadzało się z sercem i duszą a wtenczas będziemy prawdą; cnota prawdziwości, prostoty, szczerości i wierności uczyni nas prawdziwymi naśladowcami Chrystusa Pana, zjedna nam miłość u Boga a szacunek prawdziwy u ludzi.

By cnotę tę nabyć, trzeba przede wszystkiem unikać kłamstwa, wady dziś niestety bardzo rozpowszechnionej na świecie. „Skazą u człowieka jest kłamstwo a w ustach nieumiejętnych będzie ustawicznie” mówi mędrzec Pański (Mądr. Syr. 19, 26.); „kto wykrętnie mówi, obrzydły jest”. Skazą i obrzydliwością nazywa więc mędrzec Pański kłamstwo a zarazem poucza nas, że kłamstwo przeciwne jest mądrości, bo w ustach nieumiejętnych jest ustawicznie; kłamstwem więc okazuje człowiek własną głupotę; bo, by skłamać, wiele rozumu nie potrzeba, by zaś powiedzieć prawdę, wiele potrzeba rozumu.

Chcesz, by życie twoje było prawdą, okazuj się zawsze taki, jaki jesteś, nie nadawaj sobie nigdy innych pozorów; bo prawda jak oliwa zawsze wyjdzie na wierzch; jak często ludzie udają przyjaciół a serce ich dalekie od uczuć przyjacielskich; jak często udają życzliwych a jak daleko im do życzliwości; od udawania do oszukaństwa, zdrady, podstępu, chytrości niedaleka droga a często prowadzi do obłudy.

A jak obrzydliwą jest obłuda, widzimy z zachowania się Chrystusa Pana wobec faryzeuszów. „Strzeżcie się ­ – mówi Pan Jezus ­– pilnie fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w odzieniu owczem a wewnątrz są wilcy drapieżni” (Mat. 7, 15.); „biada wam doktorowie i faryzeuszowie, obłudnicy, iż oczyszczacie, co jest zewnątrz kubka a wewnątrz pełni jesteście drapiestwa i plugastwa” „iż jesteście podobni grobom pobielanym, które z wierzchu zdadzą się piękne ludziom a wewnątrz są pełne wszelakiego plugastwa” (Mat. 23.).

Chcesz, by życie twe było prawdą, strzeż się pochlebstwa, które świadczy o niskiem usposobieniu i spróchniałem sercu a tyle już złego wyrządziło na świecie. Chcesz, by życie twoje było prawdą, mów zawsze szczerze; w słowach i uczynkach całem zachowaniem się bądź otwarty, szczery i wierny, „bo którzyby dobrze posługiwali, zjednając sobie stopień dobry i wszelkie zaufanie w wierze” (I. Tym. 3, 13.). W postępowaniu z bliźnimi bądź uczciwy, niezawodny, godny zaufania a gdy potrzeba, gdy to twój obowiązek, mów prawdę, choć ona może i twarda i nieprzyjemna będzie bliźniemu twemu.

O gdyby tacy byli ludzie, jakby to inaczej wyglądało na świecie, jakby inaczej wyglądało życie rodzinne, społeczne i państwowe! Zaufanie jednych dla drugich byłoby na świecie i pokój i zgoda i współpraca i miłość wzajemna i powodzenie i byliby ludzie prawdziwymi uczniami Chrystusowymi a Chrystus poznałby nas jako uczniów swych po tem, iżbyśmy się wzajemnie miłowali jako On nas umiłował/

Wewnętrzne usposobienie człowieka, które staje się przyczyną uczynków dobrych, nazywamy intencją. Starajmy się, by nasze dobre uczynki były wynikiem dobrej intencji, aby każdemu dobremu uczynkowi towarzyszyła dobra intencja; bo inaczej uczynki nasze staną się czczą formalnością bez zasług, bez treści, bez zapłaty. I faryzeusze modlili się, pościli, dawali jałmużnę a jednak Pan Jezus nazywa ich obłudnikami i powiada, że jeżeli sprawiedliwość nasza będzie podobna do faryzeuszowskiej, nie wnijdziemy do Królestwa Niebieskiego.

Intencje nasze będą prawdziwe, gdy oprą się na przykazaniu miłości Boga i ludzi. Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca a bliźniego jak siebie samego; na tych dwóch przykazaniach, mówi Chrystus Pan, polega cały zakon, tj. cały stosunek nasz do Boga i ludzi. Więc wszystko dla Boga; wszystko Bogu poświęcimy, władze i czynności duszy, władze i czynności ciała; rozum, by Boga poznał, wole, by Go pokochać, usta, by Boga chwalić, serce, by Go wielbić, ręce, by prace wszelkie, nawet doczesne i ziemskie spełniać dla Boga.

Bliźniego kochajmy dla Boga, w bliźnim kochajmy Boga naszego a wszystkie uczynki nasze, które spełniamy dla bliźnich, spełniajmy dlatego, że w bliźnim widzimy i szukamy Boga. Bliźniego kochajmy dla Boga, w bliźnim kochajmy Boga naszego a wszystkie uczynki nasze, które spełniamy dla bliźnich, spełniajmy dlatego, że w bliźnim widzimy i szukamy Boga.

Taka niech będzie intencja nasza a jeżeli z takich intencyj, wyrosłych na drzewie miłości Boga i bliźnich zrodzą się owoce, one będą dobre a życie nasze zapłodnione uczynkami spełnionemi w takich intencjach nabierze prawdziwego celu: poznania, umiłowania i służenia Bogu a przez to wiekuistej szczęśliwości. Amen.

x. Ignacy Czechowski, Krótkie kazania na niedzielę i święta całego roku, Poznań 1930.

« wróć