3 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego


3 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego
9 czerwca 2018

3 Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego

Na wstępie tego tygodnia pokazuje nam Kościół w dwóch przypowieściach – o zgubionej owcy i o zgubionej drachmie – jak miłość Boża poszukuje grzeszników (ewangelia). Zwłaszcza postać Dobrego Pasterza, którzy bierze owce na ramiona swoje, towarzyszyć nam powinna przez cały tydzień. Tworzy ona piękną całość z uroczystością Serca Jezusowego. Czyż miłość Serca Jezusowego może być lepiej przedstawiona, jak w postaci Dobrego Pasterza, z odnalezioną owcą na ramionach? Epistoła uczy nas, jakimi powinniśmy być jako owieczki Boże: posłusznymi i czujnymi. Człowiek może się powierzyć dwom przewodnikom: albo Dobremu Pasterzowi (ew.), albo też ryczącemu lwu (ep.), tj. szatanowi.

Rozważania niedzielne.
(A) Czytania we Mszy św. Ewangelia wyjęta jest ze zbioru przypowieść św. Łukasza. W rozdziale 15 znajdujemy trzy podobieństwa o trzech zgubach i o trzech szczęśliwych odnalezieniach, a mianowicie o zgubionej owcy, o zgubionej drachmie i o marnotrawnym synu. Dwa pierwsze podaje dzisiejsza ewangelia. Co chciał Chrystus powiedzieć przez te trzy przypowieści? „Tak, powiadam wam, radość będzie wśród Aniołów Bożych nad jednym grzesznikiem pokutę czyniącym”. A że Kościół również pragnie udzielić nam tej pięknej nauki, wynika to z antyfony na Komunię św. Gdy wierni przyjmują Ciało Pańskie, chór śpiewa: „Powiadam wam, iż radość panuje wśród Aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika,który pokutę czyni”; oto przykład pięknego śpiewu przy Komunii świętej. Kiedy Kościół pragnie szczególnie podkreślić jakąś naukę ewangelii, jeszcze raz to zdanie podejmuje powtarzając je w którymś ze śpiewów, np. w Alleluja albo w antyfonie na Komunię św. W tym ostatnim jednak wypadku chodzi o inne jeszcze znaczenie. Nieraz mianowicie Kościół chce powiedzieć, że takie zdanie urzeczywistnia się właśnie w Komunii św. Niby zaginione owieczki przyszliśmy na Mszę św., ale Dobry Pasterz odnalazł nas w Ofierze świętej, wziął na swe ramiona, a teraz w Komunii św. widzimy jasny błysk radości w Jego oczach z powodu naszego powrotu; niebiosa otwierają się nad nami i widzimy Aniołów Bożych radujących się z naszego nawrócenia. Właściwie dokonało się ono już dawno: było to mianowicie w czasie naszego chrztu św. Wówczas istotnie nad nami otworzyło się niebo, wówczas cieszyli się Aniołowie z nowego obywatela niebios. Obecnie każda Msza św. jest odnowieniem i dalszym ciągiem chrztu. Dotyczy to zwłaszcza niedzielnej Mszy św.  A na ramionach swoich nas poniesie. Druga przypowieść jest mniej znana. Co ona właściwie oznacza? Otóż niewiastą szukającą jest Kościół, matka nasza. Głównym przecież zadaniem Kościoła jest szukanie na ziemi tego, co zaginęło, uświęcenie grzesznych dusz ludzkich i przygotowywanie ich do nieba. Kościół przeszukuje tę najuboższą i najbrudniejszą chatę,jaką jest ziemia ze swym grzesznym dobytkiem; zapala światło, tj. ukazuje Chrystusa. Piękny to widok: w rękach swoich Kościół niesie Chrystusa, światłość świata – Chrystusa w Eucharystii, i światłem tym rozprasza ciemności życia ziemskiego; rozjaśnia również ciemność duszy. I oto znajduje zgubiony pieniądz, tzn. duszę ludzką, która na skutek grzechu wpadła między śmieci. Trafne jest również i to porównanie, że dusza to pieniądz; bo jak na pieniądzu wybity jest znak, np. głowa panującego, tak na duszy wyciśnięty jest obraz Króla niebios. Dusza jest obrazem Boga; znamię Chrystusa coraz głębiej ma się wyciskać na duszy naszej. Dajmy się przeto odnaleźć matce naszej – Kościołowi i jako skarb drogocenny przechować w skarbcu niebieskim.
Epistoła stanowi prawie kontrast w stosunku do ewangelii: w ewangelii słyszeliśmy o Dobrym Pasterzu, który pełen miłości bierze owieczkę na ramiona swoje, tutaj zaś mówi się o lwie ryczącym, „który krąży, szukając, kogo by pożarł”. Człowiek stoi więc na rozdrożu, przed wyborem między dwoma przewodnikami: Dobrym Pasterzem – Chrystusem, albo lwem ryczącym – szatanem. Jeden z nich pragnie zagoić rany zadane przez ciernie, drugi chce duszę rozedrzeć; jeden pragnie zanieść owieczkę do owczarni niebieskiej, drugi dąży do jej pożarcia. Wybór nie powinien być dla nas trudny! Czyż bowiem nie odrzekliśmy się już przy chrzcie św. szatana, wszystkich spraw jego i wszelkiej pychy jego? A jednak wielu chrześcijan daje się oszukiwać przez tego nikczemnika!
Co wynika dla ciebie z tych dwóch czytań? Wobec Dobrego Pasterza masz być posłuszną i uległą owieczką, zdającą się w zupełności na przewodnictwo Boże. Masz być jednak zarazem i odważnym żołnierzem, walczącym ze lwem ryczącym. Jak pastuszek Dawid rzucił się na lwa, który chciał mu porwać owcę, tak i ty masz czynić w walce z szatanem o swoją duszę. W dzisiejszej mszy uderza nas coś, o czym nie słyszeliśmy w okresie wielkanocnym. Nie było wówczas mowy o szatanie ani też o grzechu. Kościół prawie wyłącznie wesołe przynosił nam nowiny; radosnemu Alleluja nie było niemal końca. Był to bowiem okres błogich dziecięcych lat: na Wielkanoc wszyscy odrodziliśmy się. Nadeszło jednak Zesłanie Ducha Św. i zostaliśmy uznani za pełnoletnich, otrzymaliśmy bierzmowanie, sakrament dojrzałości. Teraz wysyła nas Kościół na znojne życie zmagań, pracy i próby. Dzisiejsza niedziela dotyczy wyłącznie teraźniejszości i uzbraja nas do wali o życie. Zjawia się przed nami burzyciel pokoju – grzech, którego nie widzieliśmy wcale w czasie wielkanocnym. Dzisiejsza msza mówi nam wyraźnie: w królestwie Bożym istnieje coś, co radość unicestwia, a mianowicie grzech. Kościół jednak nie chce nam odbierać odwagi i przygnębiać; przeciwnie, pragnie nas pokrzepić. Przynosi bowiem radosną wieść, że Bóg również bierze to pod uwagę. Dla niego grzech nie jest przeszkodą w zbawczej pracy: z wielką miłością poszukuje On zbłąkanej duszy chrześcijańskiej. On sam podjął na krzyżu walkę ze lwem ryczącym. Aby owieczki ratować, otrzymał śmiertelny cios. Co więcej, dał nam za matkę Kościół św., który nas szuka i odnajduje. Taka jest oto treść niedzieli dzisiejszej. Wyjdźmy dziś z nabożeństwa z tą radosną świadomością: mamy Dobrego Pasterza, który szuka zbłąkanych grzeszników.
(B) Dobry Pasterz. Chcąc czasom dzisiejszym przedstawić miłość Chrystusa ku nam, odwołujemy się do obrazu Serca Jezusowego. W starożytnym natomiast Kościele uciekano się w tym celu do obrazu Dobrego Pasterza. Na ścianach katakumb, w starożytnych bazylikach, na malowidłach nagrobnych – wszędzie widniał ten przemiły obraz. Teksty liturgiczne ukazują nam często i chętnie obraz Dobrego Pasterza, zwłaszcza na początku nowego okresu w roku kościelnym. Ów wizerunek Serca Jezusowego w starożytnym Kościele jest równie głęboki i wiele mówiący jak obrazy dzisiejsze. Zastanówmy się nad tym, co starożytnym chrześcijanom mówił obraz Dobrego Pasterza.
(a) Kogo oznacza pasterz niosący owieczkę na ramionach? To obraz Chrystusa, Odkupiciela naszego. Owieczka z trzody Bożej zabłądziła i uwikłała się w cierniach: to obraz ludzkości, która przez grzech utraciła raj i łaskę. Chrystus przyszedł na świat, by tę owieczkę z powrotem do owczarni przyprowadzić. Szukał jej, wołał, walczył przeciwko wilkom i lwom ryczącym i nawet cios śmiertelny otrzymał. Niesie On teraz miłościwie znalezioną owieczkę na swoich ramionach do niebieskiej owczarni. W obrazie tym widzimy przed sobą Chrystusa Odkupiciela.
(b) Obraz ten przedstawia również ważną chwilę w życiu każdego chrześcijanina. Św. Paweł głosi w czasie W. Postu: „Niegdyś byliście ciemnością, ale obecnie staliście się światłością w Panu”. Św. Piotr, pierwszy zastępca Dobrego Pasterza, mówi: „Byliście bowiem jako owce błądzące, ale teraz powróciliście do Pasterza i biskupa dusz waszych”. Ową wielką chwilą w życiu naszym był chrzest święty. Odnalazł nas wtedy Dobry Pasterz i wziął na swoje ramiona. Była to chwila, o której w dzisiejszej ewangelii mówi Zbawiciel, że Aniołowie Boży radują się nawet z powodu jednego nawróconego grzesznika. Obraz ten więc przedstawia również i nasz chrzest.
(c) Prowadzi ona nas jeszcze dalej: oto Dobry Pasterz nie zdejmuje już owieczki ze swoich ramion: pozostaje z nią głęboko i ściśle złączony. Czy rozumiemy, co jest najgłębsze w nauce chrześcijańskiej? Właśnie życie Boże, łaska dziecięctwa. Ów najgłębszy i najściślejszy związek Chrystusa z Kościołem i z każdym chrześcijaninem jest największym dobrem, jakie posiadać możemy. „Trwajcie w miłości mojej” – takie było polecenie odchodzącego Mistrza. Główną naszą troską powinno być, abyśmy życia Bożego w sobie nie utracili, byśmy je pielęgnowali, doprowadzali do rozkwitu i coraz głębiej wzrastali w żywotną łączność z Chrystusem. Obraz Dobrego Pasterza przedstawia naszą łączność z Chrystusem.
(d) Przez co utrwali się w nas owo z Nim połączenie? Męka Jego zapewniła nam życie Boże: obchód pamiątki męki i śmierci Chrystusowej maje w nas utrzymać, a służy do tego Eucharystia. Gdy pierwsi chrześcijanie spoglądali na postać Dobrego Pasterza, zawsze myśleli o Eucharystii. W niczym innym bowiem nie objawia się Dobry Pasterz tak, jak właśnie w Eucharystii, niczym innym nie utrzymamy lepiej tej ścisłej łączności z Chrystusem, jak przez Eucharystię. Przez chrzest otrzymaliśmy życie Boże, a przez Eucharystię zachowujemy je i rozwijamy. Sam Pan mówi przecież: „Kto spożywa Ciało moje i pije Krew moją, we mnie mieszka, a ja w nim”.
(e) Postać więc Dobrego Pasterza mówi o rzeczach w chrześcijaństwie najistotniejszych: o Odkupicielu, o chrzcie św., o łączności z Chrystusem przez łaskę i o Eucharystii. Poza tym zapowiada nam jeszcze jedno, a mianowicie błogosławiony powrót do królestwa niebieskiego: Dobry Pasterz odnalezioną owieczkę swoją zanosi do owczarni niebieskiej. To jest istotny powód,dla którego tak często możemy oglądać tę właśnie postać w katakumbach, na dawnych ołtarzach chrześcijańskich, jak również na sarkofagach. Postać ta przynosiła wiernym radosną wieść, iż po trudach życia ziemskiego dusze ich Pasterz Dobry zaniesie do wielkiej owczarni szczęśliwości wiecznej. Nadzieja ta była tak mocna u pierwszych chrześcijan, że cierpienia życia na nawet krwawa śmierć męczeńska niczym im się wydawały. Żyli oni nie tylko w wierze i miłości do Jezusa Chrystusa, lecz również w pełnej nadziei wiecznego szczęścia. Nam, chrześcijanom dzisiejszym, tej właśnie cnoty najbardziej brakuje. Za bardzo żyjemy chwilą bieżącą, za mocno jesteśmy zrośnięci ze sprawami ziemskimi. Oby obraz Dobrego Pasterza obudził w nas tęsknotę i pragnienie wiecznej szczęśliwości!

Przeczytaj rozważania do Mszy świętej.

Tekst jest fragmentem pracy Piusa Parcha, zatytułowanej „Rok Liturgiczny” (Poznań 1956, tom 3, str. 37-42).

« wróć