Suche Dni Zimowe


Suche Dni Zimowe
17 grudnia 2017

Suche Dni Zimowe

Rozważania zostały opracowane na podstawie pierwszego tomu pracy Piusa Parscha zatytułowanej „Rok liturgiczny” (Poznań, 1956)

Wstępujemy na dalszy stopień przygotowania do Bożego Narodzenia. Słyszeliśmy najpierw, że Król nadchodzi, potem – że Jeruzalem czyni przygotowania, a wreszcie – że stoi On pośród nas. Dziś ukazuje nam Kościół Króla w ludzkiej postaci: przyodziewa On niewolniczą szatę natury człowieczej. Msze Suchych dni przedstawiają nam dzieje przed narodzeniem i publicznym wystąpieniem Chrystusa.
Jako wstęp do prastarego obchodu Suchych dni zamieszczamy kazanie wygłoszone przez św. Leona papieża:„Najmilsi, z troskliwością pasterską głosimy wam to, do czego nakłania nas pora i obyczaj służby Bożej. Obchodzimy post dziesiątego miesiąca (grudzień był dziesiątym miesiącem roku). Przynosimy w nim Panu, Dawcy wszelkiego dobra, godną ofiarę wstrzemięźliwości w zamian za dokonane żniwo wszelkich owoców. Cóż może być skuteczniejsze od postu, przez który zbliżamy się do Boga, zwalczamy szatana i przezwyciężamy kuszące nas złe skłonności? Post zawsze był pokarmem cnoty. Ze wstrzemięźliwości wynikają karne myśli, rozsądne postanowienia, zbawienne rady. Przez dobrowolne umartwienie zamierają w nas pożądliwości ciała. Duch nasz odnawia się przy wykonywaniu cnót. A ponieważ przez sam tylko post nie możemy uzyskać zbawienia duszy, powinniśmy uzupełnić go uczynkami miłosierdzia względem ubogich. Oddajmy cnocie to, co odbieramy uciechom. Wstrzemięźliwość poszczącego jest pokrzepieniem ubogich. Dołóżmy starań, by ochraniać wdowy, wspomagać sieroty, by pocieszać strapionych, godzić zwaśnionych; ugośćmy pielgrzyma, wspierajmy uciśnionego, przyodziejmy nagiego, pielęgnujmy chorego. Wówczas każdy z nas, kto Bogu, sprawcy wszelkiego dobra, przyniesie tę ofiarę miłosierdzia jako dar swej rzetelnej pracy, stanie się godnym otrzymać od niego nagrodę w królestwie niebieskim. Będziemy zatem pościć w środę i w piątek, a w sobotę odprawimy modły nocne u św. Piotra Apostoła, by nam przez zasługi swoje wyjednał wysłuchanie próśb naszych. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, który z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje na wieki wieków. Amen.” (Kazanie to, arcydzieło wymowy kościelnej, umieszczone jest w brewiarzu jako lekcja w II nokturnie na minioną niedzielę).
Suchedni należą do najszacowniejszych zwyczajów roku kościelnego i sięgają najdawniejszej epoki Kościoła rzymskiego (starsze są od Adwentu). Papież Leon I (około r. 450) pozostawił nam szereg pięknych kazań na Suchedni; początkowo były to obchody dziękczynne po ukończonych żniwach (trzy razy, po zebraniu trzech głównych plonów: pszenicy, wina i oliwy, które są najważniejszymi liturgicznymi symbolami zaczerpniętymi z przyrody). Wierni przynosili dziesięcinę ze swoich zbiorów w uroczystym pochodzie, jako ofiarę na Kościół i dla ubogich (jest to wskazówka dla nas!). Tygodnie te powinny również służyć ku odnowieniu ducha; człowiek, w codziennym trudzie swego zawodu zbyt łatwo zapominający o rzeczach wiecznych, powinien przynajmniej cztery razy do roku wznieść spojrzenie ku Bogu i wejrzeć wgłąb swej duszy. Jeżeli Wielki Post był okresem dorocznych rekolekcji, to Suchedni są porą odnowienia ducha. Są to tygodnie pełne powagi, ale nie żałoby lub pokuty. Ten właśnie post jest nie tyle wyrazem pokuty i żalu, ile raczej daną Bogu, radosną dziesięciną, która jednocześnie ma nas pobudzać do dawania jałmużny. Suchedni jako dni święceń kapłańskich (sobota) były szczególnie wyróżniane. Sobota grudniowych Suchych dni była głównym dniem święcenia kapłanów (dlatego wierni powinni modlić się o dobrych kapłanów). Z biegiem czasu jednak Suchedni przeszły na służbę roku kościelnego i każdy z tych czterech tygodni otrzymał własne swoje zabarwienie. Suchedni adwentowe są czasem wzmożonego przygotowania do święta Bożego Narodzenia; ostatnie bowiem przygotowania na przyjście Chrystusa czynione są właśnie w czasie Suchych dni i przez antyfony O.
Wielkie antyfony O. Najwyższym stopniem przygotowania do obchodu święta Bożego Narodzenia są tak zwane antyfony O, które śpiewamy przez ostatnich siedem dni przed tą uroczystością. Są one wstępnymi pieśniami do nieszpornego hymnu Magnificat, nazwanymi tak, ponieważ wszystkie siedem zaczynają się od wykrzyknika O! Mają one nie tylko tę samą melodię, ale i ten sam układ; zbudowane są na wzór kolekty rzymskiej: (1) Wezwanie. Wzywamy nadchodzącego Pana tytułem lub obrazowym słowem, np. O Mądrości, O Korzeniu Jessego, O Wschodzie … (2) Zdanie względne, które rozwija i wyjaśnia podany w wezwaniu tytuł lub obraz. (3) Prośba. Na wstępie tęskne „Veni” – przybądź; na słowo to położony jest nacisk, a po nim następuje prośba o zbawienie, Owe wzniosłe antyfony są jakby zestawieniem wszystkich proroctw dotyczących Zbawiciela. Melodia tych pieśni jest pełna zdumienia i tęsknoty. Brzmi w nich tęsknota Starego Przymierza i zarazem świata pogańskiego do Zbawiciela; są one wołaniem całej ludzkości: „Niebiosa, spuśćcie rosę”. W owych siedmiu pieśniach widoczny jest pewien postęp myśli: widzimy najpierw Syna Bożego w Jego życiu przed wielkim czasem, jako Mądrość niestworzoną, która wszechświat stworzyła i wszystko „z miłością i mocą urządziła”. To stworzenie świata jest symbolem o wiele wyższego odeń stworzenia duchowego przez odkupienie. Oby nam je przyniósł Zbawiciel! W następnych trzech antyfonach widzimy Odkupiciela w świetle Starego Zakonu, jako Boga Przymierza i Wodza domu Izraelowego na pustyni, jako Korzeń Jessego, potomka Dawida i Króla Zwycięstwa, wreszcie jako Klucz Dawidów, co oznacza spełnienie wszystkich tajemnic i figur Starego Testamentu. Zanosimy modły, by Zbawiciel przyniósł nam urzeczywistnienie wszystkich tych obietnic. W piątej antyfonie zwracamy oczy w kierunku przyrody, widząc w słońcu wspaniały symbol Zbawiciela. Obraz ten jest nam znany z własnych słów Chrystusowych. Oby Zbawiciel rzeczywiście stał się dla nas prawdziwym słońcem duchowym! W szóstej antyfonie widzimy również pogan wyciągających ręce ku Zbawicielowi, który żydów i pogan złączył w jeden lud Boży. Wzywamy Zbawiciela, by i wśród pogan dokonał wielkiego swego adwentu. Siódma antyfona w wołaniu swoim łączy wszystkie poprzednie, nazywając Zbawiciela imieniem nadanym Mu przez Proroka: Emanuel, to znaczy Bóg z nami.
Złączmy te antyfony z pieśnią Magnificat w codzienną gorącą modlitwę adwentową. Szczególna uroczystość tych śpiewów wynika z przepisów Kościoła, by były śpiewane w całości przed i po Magnificat (co zwykle zachodzi tylko w święta uroczyste). W zakonach, w których są w użyciu uroczyste modły chóralne, antyfony O śpiewane są przy użyciu szczególnych ceremonii. Pierwszą antyfonę intonuje opat, w szatach pontyfikalnych, na tronie, w chwili gdy odzywa się wielki dzwon; dzwonienie trwa przez cały czas śpiewania Magnificat. Każdego następnego dnia intonuje antyfonę najstarszy z kolei dostojeństwem, stojąc w kapie (przed pulpitem) pośrodku chóru.

Przeczytaj propria w języku łacińskim oraz rozważania na Środę, Piątek oraz Sobotę Suchych Dni Zimowych.

« wróć