Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (27/2019)


Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy  Rytu Rzymskiego w Bytomiu (27/2019)
8 lipca 2019

Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (27/2019)

 

Dla tych z Państwa, którzy nie mieli możliwości otrzymać papierowego wydania naszego informatora, publikujemy zawarte w nim teksty. Informator można pobrać także w wersji elektronicznej ⇒ informator numer 27/2019.

 

 

O łasce uświęcającej część 1.

Wiara nas uczy, że wszelkie uczynki, poświęcone łaską poświęcającą, obracają się nam w zasługę na chwałę wieczną, że przez takie pojedyncze uczynki nabywamy prawa do tej chwały, że za jedną szklankę wody, w imieniu Boga podanej, Sprawiedliwość wszechmocna przyobiecała stosowną do tej chwały nagrodę.

I tak życie sprawiedliwego na ziemi może być ustawiczną zasługą, którą Bóg przyjmując do depozytu miłosierdzia swego, obowiązuje się takową przechować aż do dnia sądu (2. Tymot. 1, 12) – jak naucza Paweł św.

Lecz stąd przeciwnie wnosić możemy, jak wielką stratę człowiek, utraciwszy tę łaskę, ponosić musi; gdyż wiara nas uczy, iż wszystkie uczynki tego, który nie jest w stanie łaski, martwe są, żadnej nie mają w oczach Boskich wartości, i dlatego nie mogą nam zjednać nagrody wiecznej.

Nie mówię ja, jakobyśmy w takim stanie nie mogli czynić uczynków cnotliwych, chwalebnych, świętych i nadprzyrodzonych, które mogą nam posłużyć do nawrócenia się do Boga; tylko o tem was przestrzec muszę, że wszelkie uczynki, choćby same w sobie święte, chwalebne i nadprzyrodzone, ale w stanie grzechu śmiertelnego wykonane, nieba nam wyjednać nie zdołają; że te same uczynki, lecz w łasce poświęcającej dopełnione, jednają nam skarby chwały; ogołocone zaś z tej łaski, przyprowadzić nas nie zdołają do tych przybytków niebieskich, które Pan Bóg, sędzia sprawiedliwy, wiernym sługom i przyjaciołom swoim przeznaczył. O boleści! – Widzieć tylu chrześcijan na te ważne prawdy nieczułych, którzy spokojnie, bez zgryzoty i żalu łaskę tę utracają, i którzy przez to samo słabą wiarę lub raczej niedowiarstwo okazują! O człowieku! — woła Leon św. wzruszony tak wielką ślepotą ludzką – o człowieku! ktokolwiek jesteś, poznaj godność twoją, i poświęcony łaską nie rzucaj się dobrowolnie w przepaść tej nędzy, z której miłosierdzie Boskie ciebie podźwignęło!

Michała Balbusa, bliskiego krewnego greckiego cesarza Leona, a zarazem pierwszego księcia, oskarżono, że knuje spisek przeciw cesarzowi. Ustanowiony sąd uznał go winnym zarzuconej mu zbrodni i skazał go na śmierć przez spalenie. Już go mieli wyprowadzić na miejsce stracenia, ale że to była wigilia Bożego Narodzenia, upadła cesarzowa do nóg cesarzowi i ze łzami w oczach prosiła, aby nie bezcześcili dnia tak świętego tem strasznem widowiskiem. Cesarz Leon, chociaż niechętnie, dał się jednak przebłagać i wydał rozkaz, aby ten wyrok dopiero po Świętach wykonano. Krótka była zwłoka, lecz posłuchajcie, jaka to zmiana nastąpiła w tym krótkim czasie. W nocy umiera cesarz Leon i zaraz tej samej nocy wyciągają Michała Balbusa z więzienia i ogłaszają go cesarzem, a że nie miano pod ręką klucza od kajdan, więc okutego sadowią na tronie. Co za zmiana w położeniu. Dopiero był w więzieniu a już na tronie, dopiero miał kajdany a ma już koronę na głowie; dopiero był wzgardzony, a jest już do najwyższej godności podniesiony. Przedstawmy sobie, jaka to raptowna zmiana zaszła w jego uczuciach. Niedawno żegnał się ze wszystkimi znajomymi a teraz się wita, niedawno rozpaczał a teraz się cieszy.

Cała tę zmianę mógł przypisać tylko tej okoliczności, że cesarzowa prosiła o odłożenie spełnienia wyroku na czas późniejszy. Gdyby nie ta prośba, byłby tylko popiół z niego pozostał, i dlatego możemy być pewni tego, że całe życie był wdzięczny owej cesarzowej.

Wszyscy muszą przyznać, że to była wielka zmiana, wielka radość: a ja jednak powiem, że ta zmiana, jakiej ulega dusza nasza przez odpuszczenie grzechów, nierównie jest większa.

Rozważ tylko, człowiecze, który obecnie życie pokutnicze prowadzisz, kim byłeś przedtem? Początkowo po chrzcie świętym byłeś przyjacielem i dzieckiem Boga, książęciem i spadkobiercą Królestwa Niebieskiego. Wszystkie te godności i skarby niebieskie utraciłeś przez jeden grzech śmiertelny. Twoja dusza, niegdyś tak piękna, oskarżona o znieważenie majestatu Bożego, stała się niewolnicą szatana. Przez grzech odarta została ze wszystkich zasług, które sobie przedtem zebrała, straciła prawo do nazwy dziecka Bożego i do nazwy dziedzica Królestwa Niebieskiego.

Dusza twoja została zasądzoną na karę piekła i wyrok potępienia w niebie ogłoszono. Bóg nie potrzebował nic więcej uczynić, tylko usunąć się od ciebie ze swoją opieką, a ty sam sobie zostawiony pędziłbyś na zatracenie. O biedna duszo! Piekło otwierało już swoją paszczę na ciebie, śmierć dostała już rozkaz, aby ciebie ze ziemi zabrała, już byłeś w drodze do miejsca stracenia, wtem usłyszano głos: „łaski, łaski, przebaczenia”. Któż to wstawiał się za tobą, jako ta cesarzowa przemawiała, kto wybawił cię od wiecznego zatracenia? Nikt inny, tylko to miłosierdzie Boże, które od siostry swojej t. j. od sprawiedliwości Bożej wyprosiło przedłużenie twego życia i w tym krótkim czasie przeprowadziło w tobie twoje upamiętanie i pojednanie z Bogiem. Tak jest, temu miłosierdziu Bożemu masz zawdzięczać, że ciebie piekło ominęło i dlatego z Dawidem masz wołać: Gdyby mnie Pan nie wspomagał, mieszkałaby dusza moja w piekle. Swoją to łaską skruszył Bóg miłosierny twoje serce i doprowadził do tego, żeś szczerą spowiedzią zgładził twoje grzechy.

Czy wiesz, jakie ciebie szczęście spotkało, kiedy kapłan wymawiał nad tobą słowa: W Imieniu Boga rozgrzeszam cię? Gdybym powiedział, żeś przez to został przeniesiony od śmierci do życia, z więzienia do korony, od więzów do tronu, to masz wiedzieć, że jeszcze za mało powiedziałem. Tyś przez te słowa został uwolniony nie z ziemskiego więzienia, ale z więzienia wiecznego i niewoli szatana. Bóg na nowo przywdział ciebie w szaty swojej łaski, zwrócił tobie wszystkie zasługi, które posiadałeś przed grzechem, przyjął cię ponownie za dziecko swoje, wrócił tobie prawo do dziedzictwa Królestwa Niebieskiego i sprawił to, że w tem królestwie będziesz się kiedyś cieszył po wszystkie czasy wieczności. O duszo, Krwią Zbawiciela odkupiona, takie to szczęście i zmiana nastąpiła w tobie, kiedy ci Bóg grzechy odpuszczał! Czy jest to możliwem, abyś o tem dobrodziejstwie mógł zapomnąć? czy może to być, abyś za tę łaskę nie składał Bogu nieskończone dzięki, abyś teraz nie miłował Boga z całej duszy i z całego serca? Patrz! Ludzie: możniejsi obchodzą z wielką radością rocznicę ważniejszych zdarzeń, a ty możesz to znieść, aby ten dzień, w którym wskrzesił ciebie Bóg z grobu grzechu do życia duszy, przeszedł dla ciebie bez złożenia chwały Bogu i bez modlitwy dziękczynnej.

Wielkiem dobrodziejstwem Bożem jest bez wątpienia, że nas Bóg stworzył, ale nie może się ono równać z tem dobrodziejstwem, kiedy to Bóg wyciągnął naszą duszę, która wskutek grzechu umarła, z paszczy piekła i powrócił jej utracone wieczne życie. Przez stworzenie otworzył nam Pan Bóg wrota tylko do rzeczy ziemskich i szczęścia doczesnego, które pomieszane jest z rozmaitymi smutkami; gdy przeciwnie, przez odpuszczenie grzechów otworzył nam Pan Bóg wrota do Królestwa Niebieskiego i do szczęścia wiecznego.

Ks. Michał Kuźniarski, Lwów 1897 r.

 

 

Redakcja / kontakt: redakcjalaudeturiesuschristus@gmail.com

« wróć