Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (11/2019)


Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy  Rytu Rzymskiego w Bytomiu (11/2019)
18 marca 2019

Informator Wiernych Nadzwyczajnej Formy Rytu Rzymskiego w Bytomiu (11/2019)

 

Dla tych z Państwa, którzy nie mieli możliwości otrzymać papierowego wydania naszego informatora, publikujemy zawarte w nim teksty.

 

 

O męce Pana Jezusa
Jezus krzyż dźwiga na miejsce boleści.

Piłat spierał się dalej z żydami nie chcąc Jezusa na śmierć skazać, lecz żydzi krzyczeli: „Jeśli tego wypuścisz, nie jesteś przyjaciel cesar­ski”. (Jan 19, 12). Zaślepiony bojaźnią utraty łaski cesarskiej, skazał Piłat niewinnego Jezusa na śmierć krzyżową. Odczytują tedy wyrok śmierci Zbawicielowi. On go słucha i przyjmuje bez szemrania, bo sam dobrowolnie chciał za nas śmierć ponieść. Żydzi natychmiast po ogłoszeniu wyroku rzucili się na Jezusa, jak wilki drapieżne na baranka, zerwali z Jego ramion szatę purpurową i wło­żyli nań odzienie Jego własne. — Uczynili to, mówi Ambroży Św. dlatego, aby Jezusa łatwiej poznano z Jego odzienia, gdyż prześliczne Jego Oblicze było wtedy zalane krwią i zeszpecone. Chcieli Mu przez to większą wyrządzić znie­wagę. Potem włożyli na Jego ramiona ciężki, długi i gruby krzyż, i bezzwłocznie puścili się w drogę na górę Golgoty czyli Kalwaryi. Wystaw sobie, duszo, że widzisz Pana Je­zusa, idącego w tej bolesnej podróży, obarczo­nego krzyżem. Ledwie postępuje, tak upływem krwi i męczarnią osłabiony. Chwieje się na każdym kroku, cały pokryty ranami. Na gło­wie niezmiernie raniąca cierniowa korona, a kaci bez żadnego politowania szarpią Go i popychają. Upadając kilka razy, zaszedł Zbawiciel na miejsce ukrzyżowania. O! Zbierz teraz wszystkie władze twej duszy, i przypatrz się męce, której doznał Jezus podczas ukrzyżowania i na krzyżu wisząc.

Jezus ukrzyżowany.

Przybywszy na górę kalwaryjską z Panem Jezusem, zdarli z Niego po raz ostatni odzienie Jego do ran przylgnięte, i położyli Go na krzyż. (Łuk. 23). Baranek Boży, podaje katom ręce i nogi do przybicia gwoźdźmi do krzyża. A wznosząc oczy ku Niebu, ofiaruje swemu Ojcu wielką ofiarę swego życia za zbawienie ludzi. Po przybiciu jednej ręki, nerwy się ścią­gnęły, żyły skurczyły, przeto potrzeba było, jak to zostało objawionem Św. Brygidzie, nacią­gać gwałtownie powrozami drugą rękę do miej­sca naznaczonego, wskutek czego całe ciało Je­zusa Chrystusa zostało skrzywione i ku górze ściągnięte. Dlatego chcąc przybić najświętsze stopy do krzyża, z największem wysileniem szarpali i naciągali kaci członki Jezusowe, depcąc po przenajświętszych Jego kolanach i piersiach, tak, iż wypełniło się proroctwo Izajasza: „Przebili ręce Moje i nogi moje; policzyli wszystkie kości moje”. Jako grono winne w prasie był Pan Jezus ściśniony i zdeptany, a wskutek wy­prężenia wszystkiego Jego ciała, można było policzyć kości Jezusowe. Święty Augustyn powiada, iż nie ma śmierci okrutniejszej nad śmierć krzyżową; ponieważ, jak uważa św. Tomasz, ręce i nogi przebite gwoźdźmi, są właśnie najczulsze miejsca w ca­łem ciele, gdyż tam nerwy i muszkuły się zbie­gają; nadto samo położenie ciała wiszącego sprawia boleść ciągle trwającą. Boleści atoli Pana Jezusa przewyższały wszystkie inne, ponieważ Ciało Zbawiciela do­skonale ukształtowane, żywiej odczuwało boleści. Owszem, było przysposobione przez Ducha Świętego li tylko, aby doznawało cierpienia, jak zaświad­cza Ap. Paweł św. (Żyd. 10, 5). A święty To­masz twierdzi, że Jezus Chrystus chciał czuć pojedynczo każdą boleść w takim stopniu, iż ta jedna wystarczała do zadośćuczynienia za wszyst­kie grzechy.

Ostatnie słowa Pana Jezusa.

Gdy Pana Jezusa tak boleśnie ukrzyżowali, aby większą jeszcze sprawić Mu mękę i zniewagę, podnieśli krzyż i spuścili w dół na to przygotowany i utwierdzili klinami. Krew Przenajdroższa spływała strumieniami z otwartych Ran Jezusowych. Nieprzyjaciele Jego otoczyli Go i nie przestawali dręczyć i naśmiewać się z Niego. A Jezus podczas tego naigrawania, cóż czy­nił na Krzyżu? Prosił Ojca Przedwiecznego, aby im darować raczył. „Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą co czynią”. (Łuk. 23, 34). Jakiż to piękny wzór miłości nieprzyjaciół! Modlitwa Je­zusowa odniosła skutek. Wielu, wracając, bili się w piersi i żałowali za swoje grzechy.
Drugie słowo Pana Jezusa na Krzyżu, to zapewnienie Raju łotrowi dobremu. Gdy żydzi bluźnili i szydzili z Pana Ukrzy­żowanego, przyłączył się do nich jeden z tych, co byli razem z Jezusem ukrzyżowani. Mówił złośliwie „Jeźliś Syn Boży, tedy wybaw siebie i nas” — ale mu to dobry, po prawicy wiszący łotr zganił, mówiąc: „Ani ty Boga się nie boisz, gdyżeś tejże kaźni podległ? A myć spra­wiedliwie, bo godną zapłatę za uczynki odno­simy: lecz ten nic złego nie uczynił”. I błagał Jezusa: „Panie, pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do Królestwa Twego”. A Pan Jezus odrzekł: „Zaprawdę, powiadam tobie, dziś będziesz ze Mną w Raju”. (Łuk. 23, 43).
Trzeciem słowem oddał Jezus Chrystus Najświętszej Matce swojej św. Jana za syna i Janowi — a w jego osobie nam wszystkim, N. P. Maryę za Matkę. Potem widząc, że nikogo nie znajduje, kto by Go pocieszył, zwrócił swe oczy i serce ku swemu Ojcu Niebieskiemu. Lecz Ojciec od­mówił Synowi swojemu ulgi, dozwalając, aby cały kielich goryczy aż do dna samego wychy­lił. Jezus tedy i od Ojca Niebieskiego pozba­wiony pociechy — zawołał głosem wielkim: „Boże Mój, Boże Mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mat. 27, 46). Gdy już Pan Jezus bliskim był skonania, rzekł: „Pragnę!”. Było to pragnienie, którego Pan nasz doznał w Ciele swojem, ale było je­szcze i drugie pragnienie zbawienia naszego. Dlatego wyrzekł Zbawiciel słówko „Pragnę”. Abyśmy poznali Jego niewypowiedzianą miłość, z jakiej umierał dla naszego zbawienia. Przed samem już skonaniem wyrzekł Pan nasz głosem umierającym: „Wykonało się”. Ludzie, — chciał przez to powiedzieć, — wszystko się spełniło, wszystko skończone, sprawiedliwo­ści Ojca Mego stało się zadość, Niebo otwarte! Czas więc, abyście Mnie miłowali za to wszystko, com dla was uczynił.
Na koniec zawołał Pan Jezus wielkim gło­sem, na znak, że dobrowolnie umiera: „Ojcze, w ręce Twoje polecam Ducha Mojego (Łuk. 23)  a skłoniwszy głowę, Ducha oddał”.
Duszo chrześcijańska, — przybliż się teraz do stóp twojego umarłego Pana, umarłego z mi­łości niezmiernej. Proś Go, o co chcesz, a spo­dziewaj się wszystkiego. Miłuj Go, i dziękuj za taką miłość i za wszystkie cierpienia, które za ciebie poniósł najmilszy twój Jezus!

Książka Misyjna, Kraków 1905,  tekst znajdziemy także w modlitewniku Laudetur Iesus Christus wyd. Antyk, 2019 r.

 

 

Redakcja / kontakt: redakcjalaudeturiesuschristus@gmail.com

« wróć